Rok 2017 w pigułce

Raz, dwa, trzy, czas na rozgrzewkę. Zanim odkurzę blog i znowu zaczną tu wpadać książki, rzucę okiem na miniony rok. Mam w tym wprawę, bo oglądałam się za siebie w 2014, 2015 i 2016. Wtedy mniej czytałam, więcej pisałam. Teraz było inaczej, non, je ne regrette rien. Zaczynamy?

podsumowanie roku na blogu książkowym
E-booki, audiobooki czy książki papierowe? Nie wybieram, bo nie muszę. Kiedy mogę, czytam okiem  kiedy chcę, czytam uchem. To nie zmieniło się od samego początku moich podsumowań i bardzo się cieszę, że przygasły jałowe dyskusje o wyższości jednej formy nad innymi. 

W zeszłym roku wspominałam, że wypożyczam e-booki, a teraz mogę polecić też wypożyczanie audiobooków. To mój sposób na ograniczenie kupowania książek, bo zwykle wystarczają mi te, które mogę przeczytać w ramach abonamentów. Próbowaliście tego?

W rezultacie 50% moich lektur to e-booki, 38% audiobooki, a analogowe książki zostały daleko w tyle.
ebooki, audiobooki, książki papierowe
Literatura polska czy obca? Właściwie co roku mogłabym używać tej samej ilustracji, bo literatura zagraniczna niezmiennie wygrywa. Polskie książki to tym razem 31%. Tutaj jednak zaszła maleńka zmiana  jeśli książka jest napisana po angielsku, coraz częściej sięgam właśnie po oryginał. Prawie 20% lektur przeczytałam w tym języku, to dużo, dużo więcej niż w 2016.
literatura polska, literatura obca
Kobieca czy męska? W minionych latach częściej czytałam książki napisane przez mężczyzn. Wiem, to prawie nikogo nie dziwi i nawet zdarzyło się nam wszystkim gdzieś w sieci rozmawiać, o sytuacji kobiet na rynku wydawniczym. Odkąd zaczęłam się temu przyglądać, w mojej biblioteczce dużo się zmieniło. Zobaczcie sami  w 2015 roku zaledwie 31% moich lektur to książki napisane przez kobiety, teraz to już 51%. Ciekawe, jak będzie w 2018!
literatura kobieca, literatura męska
Fiction czy nonfiction? Ten fragment podsumowania co roku mnie zaskakuje. Zawsze uważałam się za wielbicielkę reportaży, tymczasem nonfiction to zwykle mniej więcej jedna trzecia moich lektur. Tym razem to dokładnie 35% i nad tym chętnie bym popracowała. Mam cel na nowy rok.
literatura faktu, fikcja

A jaka książka zrobiła na mnie największe wrażenie? Nie mam wątpliwości, najbliższa mojemu sercu była Zulejka otwiera oczy! Guzel Jachina jest czarodziejką, sprawiła, że mam ochotę natychmiast wrócić do jej książki, opowiedzieć o niej wszystkim, poprzestawiać cudze stosiki, żeby Zulejka szybciej doczekała się czytania. Nie miałabym nic przeciwko temu, żeby to takie książki kojarzyły się z hasłem literatura kobieca, dlatego niebawem napiszę o tej powieści więcej.

A teraz chodźcie, zaczniemy wszystko od nowa.

Obsługiwane przez usługę Blogger.