A lasy wiecznie śpiewają

Czy dostatecznym dowodem uznania dla pisarza może być to, że jego książki przetłumaczono na trzydzieści języków, sprzedano w zawrotnej liczbie ponad dwunastu milionów egzemplarzy i chętnie zekranizowano? Tak, to imponujące osiągnięcie. Ale o sukcesie Trygvego Gulbranssena świadczy przede wszystkim to, że niezmiennie od lat trzydziestych minionego stulecia kolejne pokolenia na całym świecie zachwycają się jego opowieścią o srogiej i pięknej Norwegii.

W Polsce trylogia björndalska* (a może raczej bjørndalska) została wydana w całości nie w trzech, a w dwu częściach - A lasy wiecznie śpiewają i Dziedzictwo na Björndal, często, tak jak w przypadku mojego egzemplarza, zebranych w jednym tomie.

a lasy wiecznie śpiewają, trygve gulbranssen, recenzja
Saga Gulbranssena to opowieść o kilku pokoleniach dumnego rodu Björndalów żyjących na przełomie XVIII i XIX wieku w surowych norweskich górach. W miejscu tak nieprzystępnym, że nawet mieszkańcy okolicznych osad niechętnie się tam zapuszczają.

W lesie mieszkały trolle, czarownice i wszelkiego rodzaju upiory. Na otwartej równinie straszono dzieci lasem. Nic więc dziwnego, że dzieci wzrastały w przekonaniu, iż wszystko zło czyha na górze, w lesie. Ta trwoga przed lasem miała zresztą swoje uzasadnienie. Gdy niedźwiedź zstępował na dół na krwawe łowy - przychodził z lasów północy. Gdy jak za dawnych czasów wilki napadały ludzi - nadciągały one z gór i lasów położonych na północy [...] Gdy jesienią i zimą lodowata zamieć szalała nad pustymi polami i drogami - napędzał ją wicher z północy. Wszystko zło pochodziło z północy, z lasów**.

Ludzie z równiny z niechęcią, a może trochę i lękiem spoglądają na mieszkańców lasów, którzy zdają się tak srodzy jak góry, w których żyją. Ci zaś nigdy nie próbują się nikomu przypodobać, noszą dumnie uniesione głowy i, ku zawiści sąsiadów, pracowicie powiększają swój majątek. Nic dziwnego, że w tych okolicznościach rodzi się rywalizacja między nimi i pobliskim Borgland, a konflikt ten wywiera wielki wpływ na losy obu rodów.

Ale w trylogii Gulbranssena waśnie są jedynie tłem dla wspaniałej opowieści o więzi łączącej ludzi z miejscem, w którym żyją, o szeroko rozumianym domu. Bo Björndal to rodzina, ziemia, tradycje i wierzenia. Przekazywane z pokolenia na pokolenie wartości i zwyczaje są dla osiadłych tam ludzi najcenniejsze. Prawdziwym wyzwaniem zaś jest sprostać nadchodzącym z czasem zmianom i nie zaprzepaścić dziedzictwa.

Czuł się związany silnymi korzeniami z pniem swego rodu, tak jak olbrzymia brzoza za oknem zakorzeniła się w swym gruncie. Pomimo, że piorun ściął jej wierzchołek, korzenie tkwiły głęboko w ziemi. Nie można jej było wyrwać jednym szarpnięciem***. 

Björndalowie są silni, dumni, nieraz gniewni, ale mądrzy jak przystało na ludzi obcujących ze srogą przyrodą, która doskonale uczy pokory. Zaznają miłości i bolesnej straty, bywają chciwi, ale i wielkoduszni, pałają żądzą zemsty, ale potrafią też wybaczać. Kłócą się z ludźmi, spierają z samym Bogiem, a są przy tym tak barwni, tak prawdziwi, że nie sposób ich nie polubić. 

Wspaniała jest też natura, którą autor przedstawił bardzo plastycznie. Słychać w tych fragmentach szum drzew, czuć przejmujący chłód mroźnych norweskich zim i choć opisy przyrody są dosyć obszerne, zapewniam, że nie podzielą one losów tych z Nad Niemnem, nikt nie będzie chciał ich omijać.

Nic dziwnego, że książki Gulbranssena ciągle znajdują wielbicieli. Klasyczne w formie i odrobinę retro pod względem wartości, które je przepełniają. Ale to bynajmniej nie jest zarzut. Przeciwnie, to właśnie za tym retro często dziś tęsknimy. 

Rzucam wyzwanie - przeczytajcie A lasy wiecznie śpiewają i spróbujcie oprzeć się czarowi Björndal.
Stawiam dolary przeciwko orzechom, że się nie uda. 


* norweskie Bjørndaltrilogien;
** Trygve Gulbranssen, A lasy wiecznie śpiewają, Wydawnictwo Zysk i S-ka 2013, s. 11.
*** tamże, s. 47.
 
Tytuł oryginału: Og bakom synger skogene, Det blåser fra Dauingfjell i Ingen vei går utenom,
Przekład: Henryk Goldmann i Henryk Leśniewski;

Trygve Gulbranssen, A lasy wiecznie śpiewają, Wydawnictwo Zysk i S-ka 2013.

39 komentarzy

  1. Swego czasu kochałam sagi, wspaniale wspominam np. Noce i dnie, szczególnie tomy, które nie są lekturą szkolną;) Więc zapisuję w pamięci ;) M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zapisuj, na pewno przypomnę :)
      PS Dziękuję za wypożyczenie!

      Usuń
  2. Niestety nie słyszałam jeszcze o tym autorze, ale po przeczytaniu tej recenzji stawiam sobie za cel go poznać. Bardzo lubię książki z takim zacięciem retro i surowym klimatem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłej lektury, jest surowizna, powinno Ci się podobać :)

      Usuń
  3. Czekałam już na tą recenzję, bo widziałam, że czytasz:) Poznałam lata temu, gdyż była to jedna z ulubionych książek mojej mamy... Byłam zawsze pod wrażeniem tej powieści. No, ale ja nie omijam opisów z "Nad Niemnem"(taki typ;). To także jedna z powieści, do której chętnie powracam. O ile "Nad Niemnem" jest dobra na lato, to książka Gulbranssena - na długie zimowe wieczory, najlepiej przy kominku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, ja ani zdania z "Nad Niemnem" nie opuściłam. Znam fragmenty na pamięć :) Ale znam też wielu, którzy zgrzytają zębami na myśl o tych opisach ;)

      Masz rację z tym kominkiem, ogień powinien buzować ;)

      Usuń
  4. Ja już przegrałam zakład, bo nie mogę się już oprzeć po ostatnim zdaniu pierwszego akapitu :D Sroga i piękna Norwegia? Like hell yeah! (to moja pierwsza odpowiedź), więc zapisuję i będę polować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I niedźwiedzie, i ci potężni ludzie :) Jest też trochę moralizatorstwa, ale pasuje do postaci, więc usprawiedliwione ;) Naprawdę polecam!

      Usuń
  5. Na pewno przeczytam. Kiedyś poznałam książki Sigrid Undset - jak jeszcze nie znasz to polecam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Undset jest na liście, czeka na swoją kolej :) Z moim umiłowaniem do literatury z północy na pewno się doczeka :)

      Usuń
  6. Piękna okładka. Książka wydaje się ogromnie ciekawa - z chęcią posłuchałbym tego wiecznego śpiewu lasu :) Powieść odrobinę kojarzy mi się z "Latem leśnych ludzi" Mari Rodziewiczównej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może troszeczkę może się kojarzyć, ale tak troszeczkę :) A ta okładka rzeczywiście przyzwoita, niektóre wydania mają znacznie słabsze.

      Usuń
  7. Nie lubię skandynawskich pisarzy. I nie lubię tego swojego zacięcia i powtarzania wszystkim wkoło, że nie lubię skandynawskich pisarzy ;) Dodam - tych, którzy piszą kryminały. Tutaj widzę coś innego. Strach pomyśleć, że mogłoby mi się spodobać. Ale trzeba chyba mnóstwa czasu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. * na czytanie, bo to potężne księgi

      Usuń
    2. Nie jest tak źle, łącznie 550 stron :) Ale nie namawiam, jak nie lubisz, to nie lubisz :) A na brak lektur raczej nie narzekasz :)

      Usuń
  8. Twoją recenzję przeczytałam z przyjemnością, bo mam już tę książkę i wkrótce zacznę ją czytać. Opisów przyrody na pewno nie ominę, bo lubię je.
    Aga pytała Cię o znajomość książek Undset, ja wobec tego zapytam, czy znasz książki Vesaasa? Jego "Pałac lodowy" oraz "Ptaki" wywarły na mnie ogromne wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Pałac lodowy" też jest już na mojej liście :) Przejrzałam kiedyś na forum książkowym wątek o literaturze skandynawskiej i zapisałam co ciekawsze tytuły. Ale jestem wdzięczna za podpowiedzi, może znajdę dzięki Wam kolejne perełki :)

      Usuń
  9. Jestem już zainteresowana tą książką od jakiegoś czasu, chociaż trochę obawiam się, że na mnie nie podziała urok tej powieści i zamiast zachwycać się opisami przyrody i przywiązaniem bohaterów do tradycji, będę się irytować. Ale mimo wszystko zaryzykuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdź i podziel się wrażeniami :)

      Usuń
  10. Norwegia mi literacko jest kompletnie nieznana, a to brzmi turbo obiecująco! Będę mieć w pamięci, już sam tytuł mnie bierze. Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tytuł ładny :) Skojarzył mi się z "W Lesie Wiedeńskim wciąż szumią drzewa"

      Usuń
  11. literatura skandynawska z piękną skandynawią w tle? no cóż, chyba będę musiała przeczytać :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłej lektury, jeśli się skusisz :)

      Usuń
  12. Dzikość i surowość przyrody, zmagający się z nią człowiek, chłodna Skandynawia oraz niezwykły kunszt pisarski autora. A wisienką na torcie będą niezwykłe istoty z lasu. Nie potrzebuję już niczego więcej, by po tę trylogię sięgnąć. Wyczuwam między gęstymi drzewami możliwy powiew realizmu magicznego opartego na ludzkich wierzeniach i bajaniach (:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Realizmu magicznego tam niewiele, raczej szczątkowy ;) Ale i tak ładna książka, więc polecam :)

      Usuń
  13. mam takie stare wydanie bez tej drugiej częsci, ale rozumiem że lepiej przeczytać obydwie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsza jest zamknięta, ale najważniejsze watki są kontynuowane w drugiej. Wiesz, coś w stylu przekazania warty tam się odbywa :) No i mnie się chyba ta druga bardziej podobała, choć tam się nasiliło moralizatorstwo ;)
      A jesteś pewna, że masz tylko jedną część? Bo jedno z moich wydań (chyba z 70 roku) na pierwszy rzut oka wyglądało na jeden tom, a okazało się, że ma łącznie 500 stron i skrywa też "Dziedzictwo".

      Usuń
    2. hmmm.. już sama nie wiem co mam.. muszę wykopać tą książkę spod sterty bo nawet nie wiem gdzie jest.. :) dzięki za info.

      Usuń
  14. Kiedy już wybierzesz cytat, to taki, że najchętniej zaraz biegłabym do biblioteki. ;) A ten o lasach, jakimi straszono dzieci, wyjątkowo mi się podoba.
    PS Tytuł książki w kolejce (w prawej kolumnie) brzmi niezwykle obiecująco!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka z kolejki już lada chwila tutaj zagości :) Ale tytuł tak brzmi chyba tylko w wersji angielskiej, oryginalna jest dosyć intrygująca, bo można ją przetłumaczyć na "Analfabetka, która potrafiła liczyć" :)

      Usuń
    2. Serio, aż taka różnica? Tym bardziej mnie intryguje. ;)

      Usuń
  15. Czytałam tę książkę wielokrotnie jako nastolatka i nigdy się przy niej nie nudziłam. Zawsze potrafiła mnie oczarować, jak "Buddenbrookowie" Tomasza Manna. Wiem, że porównanie wydaje się dość dziwne, ale te powieści mają z sobą dużo wspólnego. Zawsze będę do nich wracać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, te książki mają coś w sobie. Ale Gulbranssen był dla mnie totalnym zaskoczeniem, nie słyszałam o nim wcześniej, a to przecież często wznawiana pozycja.

      Usuń
  16. Zapomniałam się wcześniej zapytać - piszesz, że to trylogia, czy to znaczy że jest trzeci tom tej historii? Czy został wydany w Polsce? Bardzo mnie to ciekawi i mam nadzieję, że wiesz coś więcej na ten temat. Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całość została u nas wydana w dwóch tomach, w naszym pierwszym tomie znajdziesz pierwszy tom norweski, w drugim z kolei drugi i trzeci. Próbowałam podać tę informację w recenzji, ale tekst stawał się nieczytelny, gdy wrzuciłam tam te norweskie tytuły, więc ostatecznie je usunęłam :) Pozdrawiam gorąco :)

      Usuń
    2. Troszeczkę poprawiłam akapit o polskim wydaniu, może dzięki Tobie jest teraz bardziej zrozumiały :) Dziękuję :)

      Usuń
  17. Tytuł kołata mi się po głowie, ale nie wiedziałam, ze to tak szalenie ciekawa opowieść! Kiedy ja to wszystko przeczytam? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, gdybym ja znała odpowiedź na to pytanie :) A oni ciągle piszą, piszą, piszą... ;) No może nie Gulbranssen, ale inni nam dokładają ;)

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.