Już wszystko jasne! Szóstego września ujawniono ostatnie nazwisko, zatem finałowa siódemka tegorocznej edycji Nagrody Nike wygląda tak:
Ignacy Karpowicz Ości (o tej książce pisałam tutaj),
Jerzy Pilch Wiele demonów (tutaj moje zachwyty),
Szymon Słomczyński Nadjeżdża,
Brygida Helbig Niebko,
Patrycja Pustkowiak Nocne zwierzęta (tutaj już raczej bez zachwytów),
Karol Modzelewski Zajeździmy kobyłę historii. Wyznania poobijanego jeźdźca
i Marcin Świetlicki Jeden;
Największym zaskoczeniem jest dla mnie Patrycja Pustkowiak, której Nocne zwierzęta były ciekawe, ale nie sądziłam, że mogłyby konkurować ze wspaniałymi Wieloma demonami. Pierwszeństwo przyznałabym raczej Ludzkiej rzeczy Pawła Potoroczyna albo Małym lisom Justyny Bargielskiej. Czyżby intuicja zaczęła mnie zawodzić?
Drugie wielkie zaskoczenie to nieobecność Wiesława Myśliwskiego wśród finalistów. Wprawdzie nie czytałam jeszcze Ostatniego rozdania, ale poprzednie edycje kazały mi podejrzewać, że Myśliwski jest w tym gronie pewniakiem.
Ale z największym zaciekawieniem spoglądam w stronę Marcina Świetlickiego, który przed kilkoma miesiącami oznajmił, że nie jest zainteresowany udziałem w tym "konkursie", bo nie ma dobrego zdania o instytucji, która go organizuje (Jeśli ktoś przegapił, tutaj znajdzie szczegóły - klik i ciąg dalszy - klik). Agora zdaje się jednak ignorować opinię poety i wbrew jego woli ciągnie tę rozgrywkę dalej. (Niechciany) wyraz uznania czy niskich lotów reklama?
Co dalej? Trzymamy kciuki za swoich faworytów. Moje serce nadal należy do Wielu demonów Pilcha, więc nie będę udawać, że nie lobbuję na jego rzecz i jeszcze raz gorąco zachęcę Was do przeczytania! Pilch dostał już wprawdzie za nią Nagrodę Literacką GDYNIA, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby dołączyła do niej Nike. Bo powiedzieć, że to świetna książka, to nic nie powiedzieć!
A teraz możemy zacząć odliczać do pierwszej niedzieli października, kiedy poznamy nazwisko zwycięzcy! Macie swoje typy?

