Cwaniary - audiobook

Przyglądam się polskim pisarkom. Czas najwyższy. Po świetnej Justynie Bargielskiej przyszła pora na Sylwię Chutnik. Nie czytałam jej wcześniej, choć miałam na to sporo czasu, bo debiutowała w zamierzchłym 2008 roku zbiorem nowel Kieszonkowy atlas kobiet. Od tamtej pory zdążyła wydać jeszcze kilka książek, w tym najnowszą, W krainie czarów (maj 2014). Na swoje pierwsze spotkanie z prozą tej autorki wybrałam jednak coś innego - Cwaniary, dla odmiany w wersji audio.

KOBIETA MNIE BIJE

cwaniary, sylwia chutnik, audiobook, recenzja
Cwaniary to wydana przed dwoma laty króciutka powieść, której bohaterkami są kobiety walczące. O co walczą? O siebie. Cztery kobiety, w tym jedna w zaawansowanej ciąży, biorą udział w bijatykach i nie jest to żadna metafora. Halina, Celina, Stefa i Bronka zasadzają się na złych mężczyzn, brutali znęcających się nad kobietami, oprychów zastraszających innych, deweloperów grających nieczysto. Przemocą walczą z przemocą, nie patyczkują się ze swoimi ofiarami. Bronią kobiet w myśl zasady jeden za wszystkich, wszyscy za jednego.

Chutnik za nic ma stereotypy i obsadza dziewczyny w rolach dotąd zarezerwowanych dla mężczyzn. Przemoc była przecież ich domeną, tymczasem w Cwaniarach to kobiety nie dają sobie w kaszę dmuchać. Autorka pozwala im bezlitośnie bić mężczyzn, jakby celowo, prowokacyjnie epatowała rękoczynami. Eksperyment literacki? O, tak! Ale na pewno nie apoteoza przemocy, co staje się zupełnie jasne, kiedy do głosu dochodzi przesłanie płynące z lektury.

Cwaniary to momentami zabawna książka, a jednak ostatecznie bardzo smutna i refleksyjna. Bójki, w których (super)bohaterki biorą udział są próbą przeciwstawienia się bezradności. Bezsilności wobec śmierci, niesprawiedliwości, ale i nieuchronnego wypierania starego przez nowe. Sami odpowiedzcie sobie na pytanie, jakie szanse ma ta walka.

WZORCE I KONWENCJA

Cwaniary nazywane bywają współczesną powieścią łotrzykowską. Bohaterki Chutnik są bowiem charakterystycznymi dla tego gatunku "awanturnicami", które nic sobie nie robią z norm społecznych i raz po raz wpadają w tarapaty. Ich przygody są jednak tak nieprawdopodobne i przerysowane, że łatwo tu dostrzec także grę z konwencją komiksową - pół żartem, pół serio. Stąd już niedaleka droga do narzucającego się skojarzenia z Quentinem Tarantino i jego Bękartami wojny czy nawet z filmem Kill Bill.

Najbardziej jednak rzuca się w oczy powinowactwo Cwaniar z warszawskimi balladami ulicznymi i to skojarzenie rodzi się już w momencie, gdy poznajemy motto powieści:

Ochota, Żoliborz, Bródno
Tak tu nudno, nudno.
Sadyba, Szmulki, Śródmieście
Kiedy to się skończy wreszcie?
Jelonki, Powiśle, Żerań
Chyba umieram, umieram.
Wola, Czerniaków, Okęcie
Jestem na zakręcie.
Praga, Targówek, Mokotów
Dość mam tych kłopotów!
Włochy, Ursus, Młociny
Pomszczą mnie dziewczyny.

Autorka zaznaczała w wywiadach, że lubi Stanisława Grzesiuka, którego nazwisko przychodzi na myśl, kiedy mowa o balladach ulicznych, ale wspominała też o innych warszawskich pisarzach*. W książce zaś jest mowa o powieści Poli Gojawiczyńskiej i w pewnym sensie właśnie nowej wersji Dziewcząt z Nowolipek można się dopatrywać w Cwaniarach.

NA UCHO

Książka Sylwii Chutnik to opowieść o kobietach, które walczą o swoje miejsce w świecie powoli odchodzącym w zapomnienie. Ale zarazem usiłują przetrwać w sytuacjach, do których brakuje instrukcji obsługi. Cwaniary w całości są dosyć oryginalne, ale szczególnie duże wrażenie zrobił na mnie język, którym autorka się posługuje. Żywy, przesiąknięty ironią, a czasami tak odstający od opisywanych wydarzeń, że tym bardziej podkreśla ich znaczenie i wymusza wzmożenie uwagi.

Dająca do myślenia treść i przemyślana forma, warto dać tej prozie szansę. Możecie spodziewać się, że jeszcze nie raz wspomnę o Sylwii Chutnik.

A tym, którzy lubią literaturę w wersji dousznej, polecam Cwaniary w audiobooku. Przeczytała je Maria Seweryn i efekt jest świetny. Nie tylko obyło się bez błędów, ale aktorka naprawdę nieźle zinterpretowała opowieść i nic a nic nie przedobrzyła. Nie znajdziecie tu wprawdzie fajerwerków, które ostatnio pojawiają się w superprodukcjach**, ale na pewno jest to porządnie przygotowany audiobook.

Sprawdźcie sami. Obiecuję, że jedyne, czego będziecie żałować to fakt, że nagranie trwa niewiele ponad pięć godzin!


* O, na przykład tutaj - klik!
** Jeśli lubicie fajerwerki, to polecam Karaluchy, zupełnie inna szufladka, ale w wersji audio bardzo dobra.

Sylwia Chutnik, Cwaniary, Świat Książki 2012.
Czyta Maria Seweryn

24 komentarze

  1. Wstyd przyznać, ale znam tylko ze słyszenia! Ale brzmi obiecująco, zwłaszcza ta łotrzykowska interpretacja. Śpieszę się zaopatrzyć, i chyba właśnie w audiobook, bo się stęskniłam za słuchankami. Dziękuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będziesz zawiedziona :) Ja nie jestem jakąś wielką fanką Seweryn, a naprawdę bardzo mi się podobała jej interpretacja. Chyba obiektywnie jest nieźle:)

      Usuń
  2. Ja też się na pewno skuszę, ostatnio ciągle gdzieś Chutnik napotykam:) To musi być znak, a tym bardziej po twojej recenzji. M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy to znak, czy raczej dobra promocja tej najnowszej książki, ale na pewno warto poznać;) A jesli dobrze widziałam na fb, zapowiadają się jakieś "Kulisy sławy" z Chutnik, więc chyba będzie jej jeszcze więcej i więcej;)

      Usuń
    2. Właśnie nie obejrzałam niestety, ale na pewno gdzieś w odmętach internetu się znajdzie. A ty widziałaś? M.

      Usuń
    3. E, nieeee :) Ale te programy nigdy nie były jakieś szczególnie wartościowe, więc nie żałuj ;)

      Usuń
    4. Racja:) M.

      Usuń
  3. Od pewnego czasu czaję się na Chutnik, ale jak dotąd ciągle nie mogę znaleźć dla niej miejsca w mojej czytelniczej kolejce. W przyszył tygodniu prawdopodobnie odwiedzę Skład Taniej Książki - rozejrzę się za tą autorką, może wreszcie skuszę się na którąś z jej książek :)

    Kobiety znęcające się nad mężczyznami - brzmi trochę feministycznie, ale bardzo jestem ciekaw jak pisarka poprowadziła ten wątek. Mniemam, że nie miała na myśli zwykłego odwrócenia ról, które byłoby tym samym, co wtórny rasizm, czyli dalszym plątaniem się w problemie równouprawnienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie sam do tego dojdziesz, jeśli się skusisz na lekturę, ale tak, ja też mam wrażenie, że odwrócenie ról miało tu rzeczywiście inny cel niż kolejny głos w dyskusji o rolach społecznych;)
      Ciekawa jestem czy dopadniesz książki Chutnik w tanich jatkach, bo szukałam książek w księgarniach internetowych i ku mojemu zaskoczeniu e-booki są właściwie w cenie papierowych wersji. Nawet starsze książki trzymają cenę. Swoją drogą audiobook jest najtańsza opcją, to chyba jednak nie jest standard ;) Ciekawe jak to wygląda w "tanich książkach".

      Usuń
  4. Hm. Nic jeszcze pani Chutnik nie czytałam, ale powiem Ci szczerze, że za każdym razem jak już mam się zabrać za coś jej autorstwa (albo przynajmniej jestem gotowa na jej prozę), to gdzieś wpada mi w oko z nią wywiad i mi się odechciewa :/ Niby wiem, że jest to "must", ale odkładam w czasie ;) Niemniej, Twój tekst znowu mnie do Chutnik przybliżył :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, ja też trzymałam się z daleka od Chutnik, bo ona taka zaangażowana, aktywna ;) Bałam się chyba takich prostych, gołym okiem widocznych zabiegów w stylu pracy u podstaw;) Ale te "Cwaniary" są tak bogate (pod względem problemów, które tam upchnęła), tak fajnie napisane, że Chutnik jeszcze poobserwuję.
      A inna sprawa, że oczywiście nie wszystkim się podoba:)

      Usuń
  5. Czaiłam się kiedyś na tę książkę, ale jakoś na tym się skończyło. :) Może jeszcze się kiedyś za nią rozejrzę, ale raczej w tradycyjnej formie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto się przyjrzeć w którejkolwiek z form :)

      Usuń
  6. Mam słabość do bitnych dziewczyn. Zaintrygowało mnie, że piszesz, że walczą one o miejsce świecie, który i tak przemija. Czy więc warto o niego się bić? Pewnie dowiem się z książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafne pytanie :) Jeśli przeczytasz, daj znać, co myślisz :)

      Usuń
  7. Może się skuszę - ale w wersji papierowej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezależnie od wersji polecam :)

      Usuń
  8. Zapowiada się interesująco, jednak ja sięgnęłabym po wersję papierową. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Od jakiegoś czasu kusi mnie proza Sylwii Chutnik, ale odrzucają mnie okładki. Wiem, ze to beznadziejne podejście do sprawy, ale trąca taka tandetą, ze zwyczajnie nie chce mi się nawet dotykać tych książek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie jestem bez winy, są książki, których okładki mnie odstraszają ;) Z "Cwaniarami" mam akurat inaczej, bo podejrzewam, że okładka jest tu przemyślana. Taka trochę komiksowa jak cała powieść :) No i jest jeszcze kwestia ilustracji w papierowym wydaniu, których audiobook siłą rzeczy był pozbawiony, więc mogę jedynie podejrzewać, że okładka do nich nawiązuje :)
      Jeśli mogę polecić, to sprawdź sobie w wolnej chwili tę Chutnik :) Chyba warto :)

      Usuń
  10. Nie zainteresowała mnie ta pozycja, jednak bardzo zainteresował mnie Twój blog. Jest tu bardzo ładnie, przejrzyście i ciekawie piszesz recenzje. Cieszę się, że tu trafiłam. Na pewno zajrzę częściej! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, szkoda, że nie przekonałam Cię do "Cwaniar" ;) Ale bardzo dziękuję za miłe słowa, rzecz jasna zapraszam częściej:)

      Usuń
  11. Powiem tak poluję na tę książkę, jednak trudno dostępna w obiegu bibliotecznym ma wzięcie, za to audiobook sprawdzałam stoi wolny, jednak mam uraz do słuchowisk zraziłam się. Jednak z pewnością będę musiała się przełamać bo poczekać kilka miesięcy, może lat? Co do Chutnik póki co mam w posiadanie wspomnianą przez Ciebie najnowszą książkę, trudno jednak oceniać jak się nie zna wcześniejszych dzieł. Nawet czytałam wywiad z jednych pism z tą autorką, bardzo mnie intryguje.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.