Conrad Festival - 20 października - Varujan Vosganian, Hooman Majd i Olga Tokarczuk

Festiwal Conrada trwa w najlepsze, a Ekruda stara się dotrzymywać mu kroku. Opowiedziałam Wam już o otwierającej go konferencji prasowej i o spotkaniu ze Swietłaną Aleksijewicz w Auditorium Maximum. Teraz nadszedł czas na relację z drugiego dnia Festiwalu, a jest co wspominać, bo wzięłam udział aż w trzech spotkaniach. Tak, tak, to był prawdziwy maraton literacki, ale jak świętować, to świętować!

Varujan Vosganian, Księga szeptów, Conrad Festival
Varujan Vosganian

Zaczęłam od spotkania z Varujanem Vosganianem, które prowadziła dr hab. Dorota Kozicka. Nie mogłabym tego przegapić, bo ciagle jestem pod wrażeniem pięknej Księgi szeptów. Nie znam drugiej książki, która tak głęboko by poruszała i równocześnie zachwycała subtelnością. 

Pamiętacie? Księga szeptów opowiada o ludobójstwie Ormian. Vosganian zaznaczył, że u jej podstaw leżą losy jego rodziny, ale to niezupełnie jest opowieść autobiograficzna. Wyjaśnił, dlaczego narratorem uczynił małego chłopca i przy okazji opowiedział o ormiańskiej koncepcji czasu jako linii wertykalnej, która daje dziecku dostęp do wspomnień przodków. Pięknie mówił o pamięci, co brzmiało szczególnie dobitnie w ustach człowieka, którego naród tak wiele wycierpiał. Opowiedział też o trzech drogach, którymi Ormianie mogli podążyć – o zapomnieniu, zemście i wybaczeniu – a potem wytłumaczył, dlaczego tylko to ostatnie ma sens i dlaczego ciągle nie jest możliwe.

Jeśli myślicie, że to spotkanie było poruszające, macie rację. Jeśli jednak myślicie, że było smutne – jestescie w błędzie! Czytając Księgę szeptów, zastanawiałam się, jak opowiada człowiek, który tak delikatnie pisze o najmroczniejszych wydarzeniach – teraz już wiem, że opowiada równie poruszająco. Varujan Vosganian ma najprawdziwszą charyzmę i potrafi przykuć uwagę słuchaczy.

Hooman Majd, Conrad Festival, relacja
Hooman Majd

Charyzma to mogłoby też być drugie imię Hoomana Majda. Znacie już tego pisarza? Napisał dotąd trzy książki o Iranie, a ich wyjątkowa wartość wynika z podwójnej perspektywy autora. Majd jest synem irańskiego dyplomaty, wnukiem ajatollaha, ale dorastał w róznych częściach świata i długo uważał się za Amerykanina. Iran obserwuje więc równocześnie z wewnątrz i z dystansu. 

Czytałam tylko pierwszą książkę Majda, Ajatollah śmie wątpić, i miałam z nią kłopot, bo część wiadomości się przeterminowała (książka została wydana w 2008 roku, u nas w 2010), a część wyglądała na duże uogólnienia, do których podchodzę ostrożnie, nawet jeśli podaje je ktoś, kto wie o Iranie bez porównania więcej niż ja. Na spotkaniu okazało się, że autor tak przekonująco argumentuje swoje opinie i dysponuje taką pewnością siebie, że trudno nie zaufać jego osądowi sytuacji. Miał zresztą kompetentnego partnera – Marka Kęskrawca, który świetnie podkręcił tę rozmowę. To było już drugie tego dnia bardzo dobre spotkanie. Pełne aktualnych tematów i ostrożnych prognoz na przyszłość w kontekście Iranu i jego roli w walce z Państwem Islamskim. 

Było trochę poważnie, trochę dowcipnie, bo Majd ma ujmujący sposób bycia i dużą klasę. Teraz już nie dziwi mnie, że zajmował się w życiu tak różnorodnymi sprawami (pracował w przemyśle muzycznym, jest dziennikarzem, był tłumaczem prezydenta Iranu, pisze książki), choć nadal zaskakuje mnie jego blog o... modzie

Olga Tokarczuk, conrad Festival, relacja
Olga Tokarczuk
Na koniec została nie lada gratka, spotkanie z Olgą Tokarczuk. Nic dziwnego, że pojawiły się prawdziwe tłumy i kolejny raz (po spotkaniu z Wiesławem Myśliwskim) Sala Balowa Pałacu pod Baranami okazała się za mała. Było ciasno i gorąco, ale dla tej rozmowy mogłam znieść wiele.

Olga Tokarczuk opowiadała o swojej słabości do rebelii, które są jej zdaniem świetnym punktem wyjścia do powieści. Wspominała, że bunt w ogóle jest dla niej ważnym tematem, odkąd samodzielnie myśli o świecie. Tu oczywiście pojawił się temat Ksiąg Jakubowych, a Darek Foks zapytał, jak pisarka wyobrażała sobie czytelnika tej powieści. A skoro o czytelnikach mowa, Olga Tokarczuk opowiedziała też o tym, że niektórzy wyczytują w jej książkach treści, które ją samą zaskakują. Czasami zauważają to, co pominęła, ale przede wszystkim po prostu towarzyszą  przyłączają się do opowieści nad którą pracowała i pozwalają się prowadzić.

Nie zaskoczę Was, jeśli napiszę, że to spotkanie było dobrym zakończeniem doskonałego dnia, prawda? 

Wrażenia? Po pierwsze – wolę mimo wszystko te kameralne spotkania. To na nich panuje najlepsza atmosfera i raczej nie trafiają tam przypadkowe osoby, niezainteresowani łowcy autografów. 

Po drugie – chcę więcej! Gotowi na kolejne doniesienia z Pałacu pod Baranami?
  

13 komentarzy

  1. Zazdroszczę przeogromnie. Większość tych nazwisk nic mi nie mówi, ale to właśnie byłaby okazja, żeby to zmienić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, jest czego zazdrościć :) Chyba zacznę postulować, żeby każdy mól książkowy miał prawo do dodatkowych siedmiu dni urlopu na Festiwal Conrada :D

      Usuń
  2. Spotkania z Majdem zazdroszczę okrutnie... W innych okolicznościach pewnie bym się na nie wybrała, ale rzeczywistość stanęła mi na drodze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedobra rzeczywistość, Majda powinna uszanować ;) Było świetnie, mówił o "Ajatollahu" i o "Ministerstwie", a potem już po prostu o sytuacji w Iranie. Myślę, że osoby, które nie czytały tych książek też wszystko zrozumiały.
      Majd interesujący, Kęskrawiec świetnie przygotowany i do tego doskonała pani tłumacz (choć tu akurat nie miałam problemu, bo oczywiście Majd mówił po angielsku), wymarzone spotkanie :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Polecam się na przyszłość :D

      Usuń
  4. Pamiętam, jak opowiadałaś o Księdze szeptów i mam ją na swojej liście. Hoomana Majda w ogóle nie znam, ale wszystko jeszcze przede mną :)
    Tokarczuk słuchałam tylko opowiadań Gra na wielu bębęnkach i choć podobały mi się, niewiele z nich pamiętam, bo byłam wtedy mega zmęczona nocnym podróżowaniem :D Muszę koniecznie spróbować się z Księgami Jakubowymi, ale trochę się boję, że będzie to książka za trudna dla mnie, jak to często bywa z tymi "wielkimi osławionymi" (patrz np.: Twardoch, E.Catton).
    Czekam na dalsze relacje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja mam słabość do książki "Dom dzienny, dom nocny" :) Jeśli lubisz realizm magiczny, może to sobie wcześniej poniuchasz?

      Usuń
    2. Poniucham, poniucham.Tylko muszę jeszcze trochę dojrzeć ;)

      Usuń
  5. Aj, aj, zazdrość we mnie wzbiera :) Ale dziękuję serdecznie za relację! A co do samego Festiwalu to jego organizatorzy dają radę - udaje im się zapraszać pisarzy naprawdę wielkiego kalibru, którzy cieszą się w naszym kraju sporą popularnością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po wczorajszym spotkaniu z Hanną Krall zazdrość jest jeszcze bardziej uzasadniona. Te spotkania są wyjatkowe :)

      Usuń
  6. Właśnie czytam Księgę szeptów, więc kolejna rzecz do zazdroszczenia - spotkanie z Varujanem Vosganianem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powtarzam się, ale jest czego zazdrościć :)

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.